Wesela potrafią zaskoczyć nawet doświadczonych kamerzystów!

Dziś podzielimy się z wami czternastoma najśmieszniejszymi sytuacjami, których świadkami byliśmy podczas tworzenia filmów ślubnych. Wszystkie opisany sytuacje miały miejsce na przełomie ostanich 2-3 lat. Lecimy!

Pewien zespół prowadząc blok oczepinowy postanowił sam wziąć w nim aktywny udział. Co więcej wygrywał sporą część konkurencji i jeden członek zespołu wręczał swoim kompanom nagrody w postaci butelek wódki. Alkohol oczywiście sponsorowany był przez parę młodą. Akcja została przeprowadzona bez zająknięcia więc nie wiem czy ktoś z obecnych na weselu dostrzegł tą nieprawidłowość… Poza obsługą. :)

Na pytanie “czy wyregulowałeś długość muchy?” 90% panów młodych odpowiada “nie, ale chyba jest okej.” Po chwili okazuje się że nie pasuje. I tutaj z pomocą przychodzi kamerzysta - w tym sezonie udało mi się za pierwszym razem trafić z długością muchy 12 razy! Ma się to oko.

Nie tylko panom młodym kamerzysta sprzymierzeńcem. Raz pomagałem zapinać... suknię ślubną przyszłej małżonce. Chyba tylko panny młode które wybrały suknię bez ramiączek wiedzą jak dużo wysiłku trzeba włożyć w zapięcie owej sukni. Spokojnie, kamerzysta zawsze pomoże. :)

Ksiądz też człowiek, pomylić się może. Nawet 3 razy podczas jednego ślubu! Historia jakich wiele - zwykła pomyłka imienia. Goście siedzą w ławkach, para młoda przed ołtarzem. Z ambony leci coś w stylu “ - Zebraliśmy się dziś aby uczestniczyć w sakramencie zawarcia związku małżeńskiego Anety i Damiana … - DAWIDA!” - odkrzyknął pan młody. Co śmieszniejsze - sytuacja powtórzyła się jeszcze dwukrotnie podczas tej ceremonii…

Na innym ślubie ksiądz podczas kazania niefortunnie pomylił uroczystości. Zamiast powiedzieć “zgromadziliśmy się na tym ślubie...” rzekł “zgromadziliśmy się na tym pogrzebie…”. DWA RAZY! Mina młodych bezcenna :) Oczywiście wycięliśmy to z pamiątkowego filmu ...

Podczas przygotowań Pana Młodego pod domem pojawił się fantastyczny błękitny amerykański klasyk. Piękność! Ale po przyjeździe Pana Młodego do Panny Młodej i wspólnym wyjściu w celu udania się na ceremonię stoi… równie imponujący biały amerykański kabriolet :) Szybka zamiana spowodowana była awarią pierwszego auta. Szacun za reakcję wypożyczalni! Błękitny Cadillac wrócił do wypożyczalni na lawecie. Ach ta motoryzacja ubiegłych lat - jak zawsze zaskakująca. :)

Gra zespół, nawet całkiem nieźle. Jak na zespół. Nagle TRACH - mignęły korki - i spaliło się jedno wejście mikrofonowe w mikserze. W sumie historia niezbyt wesoła - zdecydowanie śmieszniej byłoby gdyby padł cały stół nagłośnieniowy. Ciekawe czy mieli zapasowy mikser i dlaczego mam wrażenie że nie? :) W tym przypadku po prostu wpięli się w inne wejście i wesele potoczyło się dalej.

Sytuacja podobna do poprzedniej. Tym razem DJom padł mikser światła. Przed pierwszym tańcem. Znajomy podrzucił im potem “kolorofony”. Pamiętające dyskoteki z lat 90? Efekt zdecydowanie inny niż ten oczekiwany przez Parę Młodą. Jak mogli temu zapobiec? Wystarczyło mieć ze sobą zapasowe urządzenie do sterowania światłem z komputera. Takie urządzenie naprawdę (w porównaniu z ceną całego sprzętu) nie kosztuje dużo, a może uratować twarz DJa w sytuacji awaryjnej. No cóż, tym razem było inaczej.

Podczas przygotowań Pana Młodego pod domem pojawił się fantastyczny błękitny amerykański klasyk. Piękność! Ale po przyjeździe Pana Młodego do Panny Młodej i wspólnym wyjściu w celu udania się na ceremonię stoi… równie imponujący biały amerykański kabriolet :) Szybka zamiana spowodowana była awarią pierwszego auta. Szacun za reakcję wypożyczalni! Błękitny Cadillac wrócił do wypożyczalni na lawecie. Ach ta motoryzacja ubiegłych lat - jak zawsze zaskakująca. :)

Goście zaskakująco często zastygają w bezruchu na parkiecie, kiedy tylko zauważą, że znaleźli się w kadrze. Powód? “Przecież ma pan aparat to jest pan fotografem!” - otóż nie :) Kręcimy wideo. O ile zrozumiała jest taka pomyłka w przypadku samego aparatu, to wydaje mi się że założony na niego mikrofon i gruba 1,5 metrowa noga na której stoi powinny dać do myślenia… ale może nie wszystkim.

Pewna pani zapytała nas kiedyś o ofertę wideo, a po roku o… kontakt do naszej klientki. Okazało się, że chciała odkupić od niej suknię ślubną. Niestety, nie skorzystała z naszych usług, ale mnie lekko zamurowało… poprosiłem ją o email i przekazałem go do Pannie Młodej. Oczywiście od tej sukni.

Tym razem dość świeża historia. Oczepiny czas zacząć! Konkurs z udziałem drużyny Pana Młodego i Panny Młodej, który polega na ułożeniu wyrazu (przy użyciu literek z plexy) z zasłoniętymi oczami. DJ wręcza osobom z drużyn po jednej literze i podaje hasło a ci mają za zadanie wymienić się literami tak aby wyszło hasło. Punkt zdobywa drużyna, któa zadanie wykona szybciej. Rozdanie 3cie - prawie całe hasło w górze. Tylko jeden z uczestników nie podnosi literek. Dwa krzesła dalej ktoś prosi o literę, której potrzebuje… Czyżby? nie… Ale jak? Serio? Zasnął! Biorąc udział w oczepinach! Tego totalnie się nie spodziewałem. Ze śmiechu nie mogliśmy złapać oddechu przez 2 minuty! Na prawdę!

Ślub cywilny. Wszystko pięknie, za chwilę ceremonia. Ale nagle widzę kątem oka jakieś poruszenie. Coś się dzieje. Pan młody podchodzi coraz to do innej dziewczyny, zamienia 2 zdania, idzie do kolejnej… Co się okazało? Dowód osobisty świadkowej został 300 km dalej, jak na złość większość dziewczyn miała przepakowane torebki w imprezowe kopertówki. Ale udało się i znalazła się jedna która wzięła ze sobą dokument tożsamości. DJ miał potem niezły ubaw podczas powitania i innych części imprezy. Na tym ślubie były po prostu 2 świadkowe.

Co robi kamerzysta o godzinie 1szej w nocy po pracy? Pakuje sprzęt do bagażnika i … dostrzega ognisko. Dosyć duże. W dodatku rozpalone niepokojąco blisko hotelu… Czyżby? Jedna z sal bankietowych, na których mieliśmy okazję pracować, robiła remont tuż przed weselem. Kończyli go na ostatnią chwilę, bo kiedy wchodziliśmy na salę, pan kręcił jeszcze ostatnie lampki do ściany, DJ dostał prąd o godzinie 15tej (ślub był o 16stej), a w nocy podobno kładli płytki i obijali ściany… Mają rozmach… ! ;)

Jak wszyscy wiemy, nieodłącznym elementem każdego remontu są śmieci. Jak łatwo się domyślić, żadnego ogniska nie było, a źródłem ognia była sterta palet, plastiku i kartonowych opakowań. Z jednym z fotografów zaczęliśmy to zasypywać. Może ktoś rzucił niedopałek w niefortunnym kierunku… A może nie? Kto to wie. Ja wiem jedno - obsługa stała i zapewniała że nic się nie dzieje i nie ma potrzeby gaszenia ognia.

Ogień miał spokojnie 3-4 metry wysokości. Żaru zebrało się tyle że po 10 minutach od zasypania piachem i odcięcia tlenu, ponowne dostarczenie powietrza do środka (w celu demonstracji panu kierownikowi) spowodowało buchnięcie metrowego płomienia. Teraz żałuję, że całej sytuacji nie udało się nagrać, ale jakoś nie było na tovczasu, Trawa na około była już dosyć mocno uschnięta… W każdym razie ciekawie wygląda 5 zastępów Straży Pożarnej pod hotelem o 2giej w nocy. Nie chcąc psuć zabawy Młodej Parze, o całej sytuacji powiedzieliśmy im 3 dni później. Trochę się zdziwili :).

Podsumowując...

Jak widzicie, dzień ślubu i wesela pełny może być nieprzewidzianych sytuacji. Dlatego pamiętajcie o tym, żeby do współpracy w tym dniu wybrać doświadczone osoby, którym ufacie i będziecie czuli się przy nich swobodnie.